logo przeźroczysty

logo przeźroczysty

Fb

czwartek, 24 września 2015

Panienka Masza (bez niedźwiedzia) i torba (z cyklu szewc bez butów...)



Dzisiaj przedstawiam kolejną bohaterkę bajek, która przycupnęła na mojej poduszce: Panienkę Maszę.
Wiem, wiem, brakuje niedźwiedzia, ale gdzieś na chwilę uciekł :) Zastanawiałam się nawet nad aplikacją niedźwiedzia z futerka, ale zbliża się zima i żadna z moich koleżanek nie chce mi oddać futra. Być może wiosną będzie łatwiej :P.
Hmmm, podobno Masza jest niezbyt grzeczna? Pewnie dlatego dzieci tak bardzo lubią oglądać tę bajkę :).

Rozmiar 40x40 (+3cm ramka). Poniżej szczegóły:



I jeszcze raz całość:


sobota, 19 września 2015

Torebka dżinsowa i poduszka


Dzisiaj krótko :):

* torba dżinsowa z ptaszkiem i słodkim, czerwonym wnętrzem:



czwartek, 10 września 2015

Peppa rules!!!


Poduszka ze świnką Peppa. Kolejna. Ta jednak jest wyjątkowa, bo przeznaczona dla "trochę starszego chłopca" :P. Pozytywnie rozśmieszył mnie taki pomysł (nie mój) na prezent, mam nadzieję, że poduszka się spodoba :)

Rozmiar 40x60 cm, zakładka, podwójny polar. Ciekawa jestem jak się będzie sprawowała w użytkowaniu.

Dziewczyny, jak Waszym zdaniem: powinnam dać też pikowanie na "niebo", czy byłoby już "za bogato"? Bo się zastanawiam i nie wiem :)

Trochę szczegółów:


czwartek, 3 września 2015

Fartuch kuchenny; pikowanie: podkładki i lamówka


Jest to tak naprawdę mój pierwszy uszytek (po ściereczkach i jaśkach). Fajnie wyszedł, jestem zadowolona. Niestety, kolejna nauczka - trzeba uważać z nożyczkami, bo zaczepiłam materiał i gotowy wyrób ma niewielką dziurkę.


I jeszcze tył:


Dzisiaj uświadomiłam sobie, że szycie pokazało mi, jak bardzo jestem pedantyczna i jak bardzo wymagająca w stosunku do siebie. Że wymagająca, to wiedziałam, ale że pedantyczna? :)

A teraz dalsza część nauki pikowania - podkładki na stół:


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

pikowanie: narzuta i poduszka



Ech, to już ponad miesiąc, a wydaje mi się, że to był moment. W upały jakoś nie mogłam zebrać się do szycia, a szczególnie do włączenia żelazka :). Myślę, że większość z Was tak miała. Na szczęście jest już chłodniej i zaczęłam funkcjonować normalnie.

W celu ćwiczenia pikowania z wolnej ręki powstała narzutka na łóżeczko i poduszka do kompletu.
Rozmiary: narzutka 80x140, poduszka 40x40. Jak zwykle podwójny polar. Bawełna kupiona stacjonarnie (ale jakaś rzadka. Zastanawiam się czasami jakie są te prawdziwe bawełny do pikowania. Pewnie porządne i mięsiste :) Chciałabym je kiedyś dotknąć i to sprawdzić.).

                              


czwartek, 23 lipca 2015

Pierwsze: PP, pikowanie z wolnej ręki, spódnica z dzianiny


Tak jak pisałam we wcześniejszym poście, tak krążę, opieram się jak mogę, a i tak na bank w końcu się wezmę za patchwork. Jednak jeszcze nie teraz...

Teraz przedstawiam wszystko pierwsze.

Pierwsze pierwsze :), to PP. Na zdjęciach moja pierwsza próba. Jak zawsze (przecież w sieci jest wszystko) najpierw się naczytałam, potem otworzyłam tutorial z Kolorowego Bloga, krok po kroku szyłam i uszyłam (bok 17,5 cm, wzór stąd):


Widać niedoskonałości, ale trening czyni mistrza. Podoba mi się ta metoda, więc już widzę kilka(naście?) takich bloków, pomiędzy nimi jakiś jasny, spokojny materiał, wypełnienie, pikowanie i piękna narzuta lub kołderka gotowa :) Zamienię chyba tylko czerwienie: tę z prawego, górnego rogu z tą ze środka... Ale to się jeszcze zobaczy.
Materiał mam, jeżeli wystarczy mi cierpliwości (na szczęście poszczególne kawałki są duże), to może nawet taka narzuta powstanie?


Drugie pierwsze :) to pikowanie z wolnej ręki. Jestem BARDZO na tak. Ach, pikować tak pięknie jak niektóre blogerki!

czwartek, 16 lipca 2015

Farma sp. z o.o., czyli krowa i spółka na poduszkach


Poduszki dedykowane są miłośnikowi zwierząt wszelakich. Przede wszystkim koni, ale niestety, na mojej farmie koni brak (jak powiedział obdarowany "poszły sobie"). Zwierzęta, które zostały na gospodarstwie, muszą wystarczyć:


Pierwsza poduszka  jest już wręczona i podobno bardzo się podoba, co cieszy mnie niezmiernie:



Druga jeszcze czeka, mam jednak nadzieję, że spotka się z równie ciepłym przyjęciem obdarowanego:



Rozmiary: 40 cm (pierwsza) i 50 cm (druga). Wypełnienie do pikowania to podwójny polar. Tył oczywiście na zakładkę.


Jakoś tak przez skórę czuję, że w niedługim czasie dopadnie mnie patchworkomania (przy tych poduszkach już zaczęłam kombinować). Ustawiłam sobie wewnętrzny zakaz czytania i oglądania blogów patchworkowych :), a jednak bardzo mnie ciągną. A wiadomo, jak się człowiek napatrzy, to przecież MUSI spróbować... 

Ponadto (notując moje wszystkie działania szyciowe, bo taki jest cel tego bloga), w międzyczasie obszyłam kocyk bambusowy:


Przed obszyciem wyrównałam go i musiałam odciąć takie nierówne kawałki:


Zawsze wydawało mi się, że tkanina w sklepach odcinana jest po wątku. Okazuje się, że niekoniecznie dokładnie po wątku :)

PS. Pozdrawiam i witam serdecznie nowych obserwujących. Cieszę się, że jest Was coraz więcej :)

czwartek, 2 lipca 2015

Pokrowiec na ubrania


Pokrowiec na ubrania. Wspominałam o nim już dawno, nawet kupiłam materiał i taśmę do jego obszycia (tutaj), jednak z zaczęciem szycia było mi jakoś nie po drodze. Kiedy w hurtowni tkanin zobaczyłam poniższy komplet, zrozumiałam dlaczego - wcześniejszy materiał po prostu nie był idealny :). 


Szary JEST idealny, więc bierzemy się do pracy i po chwili* mamy gotowy pokrowiec: 



* po chwili = szyjemy, szyjemy, prujemy, szyjemy, okazuje się, że pomysł z gotową taśmą jest bez sensu, a lamówka z tego samego materiału jest super, więc uczymy się robić lamówkę. Okazuje się, że lamówka o szerokości 1 cm (której przygotowaliśmy już 10 mb) jest zbyt wąska, bo nie łapie tryliona warstw materiału, więc prujemy. Grubszy materiał z białym spodem jest wstrętnie rozciągliwie-gumowany, więc znowu prujemy. Robimy lamówkę o szerokości 1,5 cm (oczywiście też 10 mb, a co będziemy sobie żałować!). Okazuje się, że maszyna "przepuszcza", więc najpierw czytamy o tym w sieci, potem czyścimy ją, wymieniamy igłę na nową, następnie na taką do streczu, próbujemy wszystkich możliwych ustawień naprężenia nici i kupujemy igły i nici do dżinsu (co okazuje się bez sensu). W końcu akcja kończy się sukcesem: przyszywamy lamówkę i ze szczęścia co chwilę całujemy maszynę mówiąc do niej per "kochanie moje" :D.

PS. Oczywiście wszystkie powyższe czynności są baaaaaardzo rozciągnięte w czasie.

Do ochrony zamka, zamiast rzepu, użyłam napów (o urządzeniu do ich montowania pisałam tutaj). Zapięcie bardzo mi się podoba, fajnie pasuje kolorystycznie:



Szczegóły: 


 I lewa strona (rączkę przyszywałam przez papier, stąd białe resztki na szwach):


Niestety, trochę widać ślady prucia (w gotowym wyrobie mniej niż na zdjęciach). Mogłam też przewidzieć, że po rozpięciu pokrowca będzie widać biały spód tego wstrętnie gumowanego białego czegoś, ale co tam.
Jestem zadowolona, dumna i blada. Mam nadzieję, że właściciel tego pokrowca również jest zadowolony z mojego uszytku.

PS. Witam i serdecznie pozdrawiam nowych obserwatorów :)

Edit: post ten zgłaszam do


sobota, 27 czerwca 2015

Metki: fanaberia? Nie, po prostu hobby


Tadaaam! Mam swoje metki, a co! Rozmawiałam z koleżanką i stwierdziłam, że to fanaberia. Na co ona: to nie fanaberia, to hobby. Bardzo mi się to spodobało. Ona mnie rozumie, bo jest totalnie zakręcona na punkcie zumby :) Temat inny, pasja taka sama.
Dlaczego tulipan? Bo je uwielbiam. Dlaczego zielony? Bo tak :P. I niech tak zostanie.

Metki były moją pierwszą próbą termotransferu. Naczytałam się w sieci co i jak i jestem zadowolona. Okazało się, że drukarki atramentowej nie ma w moim najbliższym otoczeniu, ale dałam radę :)

Pierwsze próby (matowe):



i wersja błyszcząca, ostateczna:


Teraz pozostaje tylko szycie, bo metki czekają:


Założyłam też swoją stronę na facebooku: https://www.facebook.com/ZielonyTulipanrobotki - zapraszam serdecznie.

czwartek, 25 czerwca 2015

Tipi - finisz

Uff! W końcu skończyłam! Tipi prezentuje się tak:


Na wejściu trzy aplikacje:


"Drzwi" mogą być "zamknięte", założone na boki, lub spięte napami (przepraszam za blinki):

Pozostałe ściany:


czwartek, 18 czerwca 2015

Czarno-biała poduszka i Peppa

Przedstawiam przecudnej urody poduszkę:


Wyhaftowana muliną Ariadna na monokanwie. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Białe wzory uwypuklone są użyciem różnych nici. Niby wszystkie białe, a jednak :)
Jestem z niej tak zadowolona, że pozwolę sobie wstawić dużo zdjęć:



czwartek, 4 czerwca 2015

Fartuch i czapka kucharska



Zapomniałam jeszcze pochwalić się prezentami, które ostatnio dostałam. Stopki do maszyny: z górnym transportem i do pikowania z wolnej ręki. Są super, dziękuję bardzo! :)

(Zdjęcia ze strony http://www.maszyny-szwalnicze.pl/ - u nich kupiłam maszynę i większość akcesoriów - polecam.)

Ta z górnym transportem daje radę wielu warstwom dowolnych materiałów. Z tą do pikowania na razie się oswajam. Moim marzeniem to umiejętność przepięknego pikowania z wolnej ręki: na razie czytam, oglądam, nieśmiało próbuję i zapisuję sobie różne pomocne linki. Mam nadzieję, że w przyszłości... :).
Nie do końca pociąga mnie szycie patchworków. Oczywiście doceniam kunszt i ich urodę, jednak przeraża mnie precyzja ich wykonania. Nie wiem jak to robią inni, ale ja wycinam wszystko dokładnie, a i tak materiał mi "się nie schodzi". Jest go albo za mało, albo za dużo, więc na bank przy patchworkach byłaby teksańska masakra piłą mechaniczną. Nie mam cierpliwości. Pikowanie (ech!) to jednak zdecydowanie co innego.

Ponadto, w prezencie uszyłam komplet: fartuch kuchenny i czapkę kucharską. Dla mężczyzny lubiącego "ciemne" klimaty, ale tak z przymrużeniem oka :P. Prezent był szyty w tajemnicy, więc martwiłam się o rozmiar, ale okazało się, że jest w porządku (poniższe zdjęcie nie jest na modelu docelowym).


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jak NIE grałam, a wygrałam :)

Tak tak, jest to możliwe, niekoniecznie trzeba grać, żeby wygrać. Szukając w sieci ciekawych blogów, trafiłam na bloga Niesforne Szmatki, na którym zachwyciłam się parą staruszków. Para jest prze-cu-dow-na! Ta precyzja wykonania, kolory, dobór materiałów, pomysł. Naprawdę fantastyczni. Blog dodałam do obserwowanych.
Jakież było moje zdziwienie, gdy w następnym poście przeczytałam, że jestem czterechsetnym obserwatorem tego bloga (tutaj), i że dostanę niespodziankę :).
W ten właśnie sposób przyleciały do mnie przepiękne motyle z dedykacją:




Motyle przydadzą się na szyciowe notatki i rysunki, a więcej zdjęć na Niesfornych Szmatkach. Aniu, BARDZO dziękuję!

Follow my blog with Bloglovin

czwartek, 28 maja 2015

Prezenty, prezenty i zakupy

Ech, nie ma to jak dobrze dobrany prezent. Kiedyś wspomniałam, że chciałabym sobie kupić coś do umieszczania nap w uszytkach, ale nie kupię, bo drogie, bo nie wiem jakie, bo coś tam, bo nie, i takie tam blablabla. I któregoś dnia dostaję w prezencie zapakowane poniższe coś:



czwartek, 21 maja 2015

Bargello i nie tylko

Skończyłam poduszkę bargello.


 Ile się namęczyłam, to moje. Chciałam to zrobić idealnie, czyli najpierw zakryć tył haftu, potem doszyć poszewkę. Po wielu próbach w końcu zrezygnowałam i do kanwy z haftem doszyłam plecki. Oczywiście na zakładkę:


I jestem zadowolona. Jednak pedanteria nie zawsze jest wskazana. Czasami trzeba odpuścić.


Drugi, pokazywany wcześniej haft się robi. Już niewiele brakuje, ale wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Miejsce drugiego bargello na razie jest w koszyku z zaczętymi robótkami :).

Poza tym skończyłam coś fajnego. Nie jest to chyba bargello, aczkolwiek chyba haft liczony wyszywany na kanwie. Skończony haft czeka na zakup materiału: białego lub czarnego, jeszcze nie wiem. Wypustkę i białą i czarną mam.