logo przeźroczysty

logo przeźroczysty

Fb

piątek, 15 czerwca 2012

Czerwony

No i robi się :) Nowy, czerwony sweterek z Moherku (o którym była mowa tutaj). Wiem, że nuda i że nic odkrywczego, ale się uparłam. W końcu musi mi wyjść pasujący. Załamuje mnie to prucie, ale co zrobić, taki lajf :P.






Na drutach Addi robi się cudownie. Nie są zbyt ostre, i ten przecudowny poślizg! Bardzo jestem zadowolona z faktu, że do przymiarki nie muszę robótki przekładać na dodatkowe druty/nitki, dokręcam po prostu dodatkową żyłkę i włala! Robi się lepiej na krótkiej, do przymiarki potrzebna jest dłuższa. Jak na razie, to odpukać, nic się nie wyślizguje, nie wykręca, nie przeszkadza.
Podobnie jest z robieniem próbek: robię na drutach w kilku rozmiarach i wybieram najlepszą. Naprawdę rewelacja.

Moherek Aniluxu (36% moher, 24% wełna, 40% akryl) jest w porządku. Bałam się jak to to się będzie pruło, z powodu swojej puszystości, ale kilka razy to sprawdziłam i nie mam zastrzeżeń. Zobaczymy czy da się go nosić na gołe ciało, bo po przymiarkach wydaje mi się, że trochę gryzie. Okaże się.

Co do swetra, to mam połowę jednego rękawa, i chyba jest za szeroki, bo się marszczy (rękaw się marszczy, nie sweter). Nie wiem, czy robić dalej, czy pruć, więc robótka musi swoje odleżeć. Obejrzę ją ze świeżym umysłem :).

W międzyczasie kończy się niebieski (został do zszycia jeden rękaw, a ja ciągle dumam, czy zszyć go tak jak ten pierwszy, czy zastosować inną technikę), i kanarkowa gail. Dzisiaj to właśnie ona mruga do mnie zalotnie, więc chyba się nad nią zlituję i razem spędzimy ten przemiły wieczór :P

Poza tym to myślę co tam mam jeszcze pochowane w szafie (na bank bordowy szal, ale o nim później), przeglądam blogi i marzę o przecudownych rzeczach, które już niebawem zrobię :D. Nie chcę marzyć o włóczkach, bo nie cierpię chomikowania, wyrzuciłam już milion pięćset zbędnych gratów i nie mogę sobie pozwolić na zapełnienie pustego miejsca włóczkami...

A może by tak teraz trochę szydełka???

sobota, 9 czerwca 2012

Kanarkowa Gail

Jak chusty, to chusty na całego :)
Oglądając zdjęcia różnych chust wydzierganych w przeróżnych kolorach i wielkościach trafiłam na zdjęcie żółtej chusty Gail, wydzierganej przez Dziergam Sobie. Baaaaardzo mi się spodobał taki pomysł, a ponieważ miałam kilka motków żółtego akrylu (100g/300m), ruszyłam do ataku:



Jak widać kolor zależy od zdjęcia, więc proszę się do niego za bardzo nie przywiązywać :P

Robi się bardzo przyjemnie. Z tego co wyczytałam, niektórym Blogerkom nie za bardzo podobają się te wielkie dziury w środku. Mi nie przeszkadzają. Chusta jest inna, ponieważ nie ma oczka środkowego.
Mam wielką nadzieję, że będzie mi rozświetlała ciemne i ponure dni :).
Z tego wzoru na pewno skorzystam jeszcze nie raz i nie dwa.

czwartek, 7 czerwca 2012

North Roe Shawl w odcieniach szarości

Pierwszą chustą była wykonana przeze mnie ta kolorowa, druga na warsztat poszła North Roe Shawl. W celu przećwiczenia ażurów oczywiście.

Najpierw zrobiłam "chusteczkę" North Roe Shawl z szarego Kocurka (100% akryl, 100g/520 m). Zużyłam jeden motek, wymiary "chusteczki" to 97x45 cm, czyli raczej taki szyjogrzej, niż prawdziwa chusta:



 Potem przeszłam do prawdziwego North Roe, z Angory Ram (60/40% akryl/moher, 100g/500m). Wymiary 144x67 cm:


W jeden z końcowych rzędów wrobiłam koraliki (kolejne nowe ćwiczenie), które w mojej wyobraźni miały delikatnie i pięknie pobłyskiwać w słońcu. Wydaje mi się, że z tego pobłyskiwania wyjdą nici, no ale to się okaże podczas noszenia.


 Niestety, poprzytulałam tę chustę i gryzie. Jestem na to dosyć odporna, a tutaj poczułam to od razu i przez to lubię tę chustę trochę mniej :)

W obydwu chustach drugą część schematu, czyli "dziurawe listki" przerobiłam tylko raz (w oryginale cztery razy).

Oglądając zdjęcia i gotowe wyroby widzę niestety, jak jeszcze przede mną wiele do nauczenia :). Tyyyyle rodzajów oczek, tyyyyyle możliwości. No i fajnie, jest po co żyć :P

wtorek, 5 czerwca 2012

Goniąc listonosza...

W ostatnią środę późnym wieczorem zamówiłam przesyłkę z e-dziewiarki (super szybkość działania i profesjonalne informacje). Bardzo, ale to bardzo chciałam, żeby przesyłka dotarła do mnie w piątek, bo to przecież przed weekendem - dwa wolne dni pełne dziergania :). Dostałam sms'a, że przesyłka zostanie dostarczona do mnie właśnie w piątek. Tuż przed szóstą awiza w domu brak, na poczcie ani widu ani słychu. Listonosz uciekł mi sprzed nosa, kiedy wracałam z poczty, więc ruszyłam w pogoń. Ganiałam go przez pół osiedla, w końcu przesyłkę odebrałam w korku na światłach, w strugach deszczu. Dobrze, że mi samochodu nie ukradli :D.
Nie powiem, przez chwilę czułam się jak w romantycznym filmie, tylko że przeważnie to zakochany facet goni kobietę....
Ale odebrałam i mam (Juppi!):



S

Razem ze słodkim serduszkiem:


Zestaw drutów Addi Click Basic. Komplet zawiera:
- 10 par drutów od numeru 3,5 do numeru 10,
- 3 żyłki o długościach 60cm, 80 cm i 100 cm,
- łącznik do żyłek,
- przesłodka broszka w kształcie serduszka :)

Mam już jedne druty Addi, bardzo dobrze mi się na nich robiło. Są bardziej tępe od Knit Pro, i mają przecudowny poślizg. Nie wiem jeszcze jak się będą sprawowały przy cieniznach, ale oczywiście to przećwiczę. Muszę też sprawdzić, czy można dokupić do tego kompletu żyłki o długości 120 cm. O właśnie, żyłki! Trochę mnie to denerwuje, że żyłka "nazywa się": żyłka o długości 60 cm. Figa z makiem, sama żyłka ma długość 38 cm (razem z końcówkami), oczywiście do tego dochodzi długość drutów (12,5 cm w moim zestawie).
Do zakupu zmotywowała mnie konieczność robienia rękawów w niebieskim. Pięć drutów mnie dobija, wypadają, plączą mi się w rękach, nie mam do nich cierpliwości. Żyłki w drutach "no name" są zbyt twarde i nieporęczne do magicznej pętelki. Stwierdziłam więc, że mogę (a nawet muszę :P) sobie zrobić prezent na dzień dziecka i imieniny :D.

Poza tym, to niebieski już jest prawie skończony, muszę nauczyć się jak ładnie i niewidocznie zszyć rękawy :), na dokończenie czeka żółciutka Gail. Panzerna zrobiła remanent w swoich zapasach (o rany! ILE ONA TEGO MA!!!!!) i rykoszetem dostało mi się 500 g moherku Aniluxu, w przecudnej urody bordowo-buraczkowym kolorze (mniam, mniam).
To nie tak, że ja tylko dostaję. Żeby nie było, że jestem pazerna harpia. Też czasami coś sprezentuję, albo odpracuję w naturze, z aparatem w ręku :D.

sobota, 2 czerwca 2012

Chustowe szaleństwo

No i wpadłam. Chusta chustę goni :)
Pierwsza, gładka, z delikatnym ażurem na końcu.
Włóczka skarpetkowa z Lidla + szary Kocurek.
Przy następnych projektach będę zapisywać i podawać dokładne parametry i ilości :). Podobnie jak odnośnik do ażuru (teraz nie pamiętam co to było).
Niestety, akryl mi się nie blokuje. Brzegi się zawijają, być może za ciasno zakończyłam.

Robiło się bardzo szybko i przyjemnie, także wpadłam w ciąg i w następnych postach o chustach będzie zdecydowanie więcej.





Ponadto przy okazji porządków w moich nędznych zapasach włóczkowych znalazłam to:

A jakże, też Lidlowa :), 12 motków po 50g/85m, 100% bawełna. I to:
Angora Ram, 2 motki po 100g/500m, 60%/40% akryl/moher.

I co? Ano kolejne sweterki cudowną metodą bezszwową od góry. Obydwa planuję na drutach nr 5. Bawelna powinna być ok, a Angora - zrobiłam próbkę, wygląda całkiem fajnie, taka dziurawa.

Takie są plany, a jak będzie - zobaczymy.