logo przeźroczysty

logo przeźroczysty

Fb

środa, 16 listopada 2016

WDiC oraz serweta na drutach


Widzimy się jak co środę u Maknety :)

Czytam, a w zasadzie słucham książki Katarzyny Bonda pod tytułem Okularnik (zdjęcie okładki z lubimyczytac.pl). Tak naprawdę to powinnam powiedzieć, że męczę (i raczej zmęczę do końca).
Niestety, o ile cykl z Hubertem Meyerem bardzo mi się podobał, to ten cykl (cztery żywioły Saszy Załuskiej) nie przypadł mi do gustu. Raczej nie sięgnę po najnowszą książkę tej autorki pt. Lampiony. 

A dziergam? Po raz pierwszy serwetę na drutach. Jest to tysiącpięćsetne podejście to tego wyrobu. Przy okazji nauczyłam się dziergać na 5 drutach, bo początek tej serwety doprowadzał mnie do szału i szewskiej pasji.
Na razie serweta wygląda jak psu z gardła wyjęta czapeczka :), ale jestem pewna, że jak skończę, to będzie prze-cu-dow-na. Po tylu męczarniach nie ma innej opcji :).

Wzór i wskazówki ze strony http://www.abc-robotek-na-drutach.com.pl/


No i jeszcze koniecznie banerek:



Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!

wtorek, 8 listopada 2016

chusta Jagienka


Chusta Jagienka, według projektu Yellow Mleczyk (klik), do kupienia np. na raverly (klik). Można też dokonać transakcji kontaktując się z autorką drogą mailową. Szybko, sprawnie, bezpoleśnie :)


Chusta urzekła mnie swoją prostotą i geometrią wzoru. Robiło się super szybko, mimo wydłużających się rzędów.
Kolor całkiem przypadkowo taki sam jak w oryginale (klik). Tak naprawdę miałam już dosyć czerwieni i szarości, za zielenią nie przepadam, więc niebieski to był dobry wybór :)


Włóczka Yarn Art Merino de luxe (50/50, 100g/280m), dwa lub trzy motki, nie pamiętam niestety.


Pozdrawiam serdecznie!

środa, 2 listopada 2016

Czytanie i dzierganie - wspólne WDiC




W związku z faktem, że bardzo często korzystam z Waszych podpowiedzi książkowych, które umieszczacie w środy na blogach, postanowiłam i ja pochwalić się co czytam i co dziergam, czyli dołączyć do WDiC u Maknety:


Katarzyna Bonda - Sprawa Niny Frank - dla mnie super. Szczególnie bliskie mi podlaskie klimaty. Mimo, że to kryminał, to często śmiałam się w głos.
No może nie do końca czytam, raczej słucham, ale też się liczy.
Jest to pierwsza książka, jakże popularnej ostatnimi czasy Katarzyny Bonda. Dla mnie na pewno nie ostatnia. Bardzo lubię kryminały.

A dziergam szalik. Metodą double knitting. Szerzej to opiszę przy skończonym projekcie, teraz zdradzę tylko, że jestem zachwycona tą metodą. Super, super, super!
(Oczka wyrównają się przy blokowaniu - mam taką nadzieję...)

Poniżej dwie strony dziergadła:


Pozdrawiam serdecznie, witam nowych gości i dziękuję za wszystkie komentarze :)

wtorek, 1 listopada 2016

Komin z Everest w szarościach


Szybki* udzierg z włóczki Everest. Pisałam o niej tutaj (klik) Cieplutki komin. Niestety, jeszcze nie wypróbowany w warunkach bojowych (czyli jesiennego chłodu), ale już za chwileczkę, już za momencik...


Tak jak pisałam wcześniej, wytwór idealny do uczenia się dziergania bezwzrokowego. Nauczyłam się. Może nie idealnie, ale radzę sobie (oczywiście przy podstawowych oczkach). I jestem z tego niezmiernie zadowolona, bo mogłam sobie poczytać w trakcie dziergania - czad!


* nie taki znowu szybki, bo wystarczyło odłożyć go na chwilę i nagle okazało się, że leży taki biedny  rozgrzebany kilka miesięcy :)

Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 25 października 2016

Saroyan w czerwieniach


Najpierw miotełką pozamiatam kurze :), a potem pokażę, jaki piękny sobie zrobiłam szaliczek.



Kiedyś kupiłam motek włóczki Everest (30% wełna, 70% akryl, 200g/320m) i teraz postanowiłam zrobić sobie szalik (Everest pierwotnie miała być na komin (klik) ). Jednak nie taki zwykły, prostokątny, ale chociaż trochę fikuśny. Na raverly wypatrzyłam darmowy wzór na Saroyan (klik) i zdecydowałam, że to jest to.


Było to również pierwsze, myślę, że udane, dzierganie z wzoru angielskiego. Dziergało mi się zadziwiająco szybko, jakieś dwa wieczorki.
Baaaardzo jestem zadowolona z tego udziergu. Jest cieplutki, ładniutki i zdecydowanie wygodniejszy w codziennym noszeniu niż chusta.




Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 9 czerwca 2016

Pościel przedszkolna


Okazało się, że jest potrzebna na już, więc uszyłam. Z workiem do zapakowania.
Niby nic, a jednak miałam okazję nauczyć się robić dziurki na guziki i wszywać guziki:


Na prasowanie nie było czasu, zdjęcia zrobione raz dwa przed przekazaniem uszytku. Materiały znalezione w domu, bo szyło się w godzinach zamknięcia sklepów :)




Cieszę się z przećwiczenia nowej umiejętności i przymierzam się do uszycia pościeli dla siebie.


I tak żeby coś zmienić, pchnąć do przodu, nauczyć czegoś nowego, zapisałam się na kurs confetti do http://szkolapatchworku.pl na 10 lipca 2016r. Ciągle zastanawiam się, czy nie jestem zbyt początkująca na taki kurs, ale to się okaże. Myślę, że będzie mi się podobało.
Mam zamiar zapisać się również na inne kursy: pikowanie, może patchwork dla początkujących? Bo chyba w końcu trzeba ruszyć cztery litery, prawda?


Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 2 czerwca 2016

Torba - witraż i Persja (Iran)



W kwietniu zobaczyłam wyzwanie w Szufladzie pod nazwą Starożytne Cywilizacje. Temat bardzo mi się spodobał i uszyłam torbę inspirowaną witrażami w Persji (obecny Iran).
Niestety, nie zgłosiłam jej na to wyzwanie, bo... w sumie to nie wiem dlaczego. Ale na blogu umieszczam z kronikarskiego obowiązku:


A tutaj zdjęcie wspomnianych witraży:



Uprzedzam, że dalej będzie nierobótkowo i z setką zdjęć :)

Wyzwanie to wyzwoliło we mnie wiele fantastycznych wspomnień i mnóstwo ciepłej energii. W Persji (Iranie) byłam dwa razy, każdą podróż wspominam bardzo dobrze. Polecam ten kraj dla wszystkich podróżników. Jest bezpiecznie, fantastyczni, ciepli ludzie, przytłaczające tchnienie kolebki kultury. Ech!
Nie jestem typem turysty z kamerą przyrośniętą do dłoni. Wolę czuć niż dokumentować, jednak udało mi się przywieźć ze sobą sporo zdjęć.

Podróżowanie jest jedną z rzeczy, które naprawdę mają sens. To, co widzieliśmy i gdzie byliśmy zostaje z nami na zawsze. Spotkani ludzie, zapachy, miejsca, emocje. Dobra energia, którą dostaje się wędrując przez świat. Ciekawi i wyjątkowi ludzie.

Właśnie w Iranie spotkaliśmy dwóch Niemców, którzy od kilku miesięcy wędrowali po świecie, zarabiając po drodze, w różnych krajach nagrywając filmiki, na których mieszkańcy kolejnych krajów odpowiadają na trzy identyczne pytania typu: co jest najważniejsze, w co wierzysz, itd. Z nagrań tych oczywiście powstanie podsumowanie. Niestety, nie było mi dane go obejrzeć, chociaż bardzo bym chciała.
Paliliśmy z nimi fajkę wodną nocą na trawniku w blasku pięknie oświetlonego mostu w Isfahanie.



Yazd - wizyta w centrum Zoroastrian (Zoroastriańska Świątynia Ognia), gdzie pali się wieczny ogień, utrzymywany nieprzerwanie od 1100 lat:


Potem wędrówka na Wieże Milczenia (zachód słońca, wiatr, pustkowie i przestrzeń), gdzie kiedyś Zoroastrianie tradycyjnie zostawiali zwłoki swoich zmarłych na pożarcie sępom.



Ręcznie malowana ceramika:



Shiraz - miasto poetów. Grobowiec Hafeza:

 
i herbatka w kawiarni w parku otaczającym to miejsce:


 Vakil Bazaar:


 ręcznie tkane dywany (tutaj ich wykańczanie):


i bazar w Qazvinie, zamknięty w dzień robienia zdjęć:


ogród Eram w Shirazie:


i twierdza Karima Khana (też Shiraz):


A ponadto "chłopaki z Shirazu", którzy załatwią absolutnie wszystko! :D.

Isfahan. Hmmm. Niestety, nie za bardzo polubiłam to miasto. Atrakcyjnie podświetlone stare mosty. I tyle. No dobra, jeszcze Plac Imama, ale to tylko z kronikarskiego obowiązku :)


No i oczywiście Persepolis. Cudowne, monumentalne i baaaaaaardzo gorące miejsce. I love it!






 A na deser dla tych, którzy wytrwali, kolorowe graffiti :)


No to mnie poniosło! Serdecznie pozdrawiam :)

wtorek, 31 maja 2016

Wygrana w Patchtworkach

 

Po dłuuuugim czasie (jest mi bardzo wstyd, że tak długim) nadszedł moment na pochwalenie się prezentem, który wygrałam w Patchtworki. SUPER!!! Prezent dostałam już dawno temu i sprawuje się bardzo dobrze, jest (jak wszystko z rąk Basi) cudownie dopracowany. Sprawił mi wielką przyjemność. Dziękuję! :)

Ekstra pakowanie:


I całość piękności:



Bardzo się cieszę z wygranej i przesyłam moc buziaków drogiej Basi :).

*************************

A poza tym, to jestem w jakiejś czarnej dziurze. Jakieś takie wszystko jest miałkie i bez emocji. Robię, co muszę, ale sensu i energii w tym nie ma za grosz.
Czytam Wasze blogi, podziwiam na nich bardzo fajne rzeczy, zazdroszczę umiejętności, ale jakoś palce nie chcą mi się układać na klawiaturze do komentarzy. Chyba muszę przeczekać w kąciku to wiosenne przesilenie...

Pozdrawiam serdecznie!

środa, 20 kwietnia 2016

Poduszka kremowo-beżowa


Kiedyś pisałam, że szycie bez czerwieni się nie liczy. A jednak się liczy :)
Czas na spokojną i delikatną poduszkę kremowo-beżową.
Bardzo mi się podoba, pasuje do mojej kanapy, tak więc popełnię jeszcze kilka w tym stylu.


 



Cieszę się, że znowu coś zaczęłam szyć. Że znowu pomalutku coraz więcej rzeczy mi się chce. To dobry znak.
 
A poduszkę zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskownicy, Monochromatycznie:

http://art-piaskownica.blogspot.com/2016/03/kolory-monochromatycznie.html

Pozdrawiam serdecznie!